DETERMINACJA
Dzisiaj będzie trochę o determinacji, czyli o motywacji podkręconej uporem.
Motywacja jest bardzo ulotna i kapryśna. „Nie
mogę się dzisiaj coś zmotywować”, „nie mam motywacji, żeby zrobić to czy tamto”,
etc. – tak to działa. I choć motywacja sama w sobie pełni olbrzymią rolę, jeszcze cenniejsza jest determinacja.
Jest
dojrzalsza, bardziej uparta i odporna na chwilowe załamki. Co więcej, ona się
tymi załamkami karmi. Wystarczy wiedzieć, jak działa, aby stała się genialnym
kompasem na drodze do realizacji celu.
OK, cel został wybrany.
…bo jeśli nie został, to lepiej nie ruszaj w drogę – i tak nie dotrzesz tam,
gdzie chcesz, bo nie wiesz, gdzie jest
meta – nawet, jeśli wpadniesz prosto na nią.
Ten klasyk, CEL, jest jednym z głównych „pokarmów” dla Twojej
determinacji. Dlatego nie może Cię nudzić. Musi być Twój, świadomie wybrany,
czasem upragniony, ambitny, przynajmniej trochę porywający. Myślę, że gdy
któreś ze słów jest zbyt wyświechtane, nie robi już na nas takiego wrażenia.
CEL właśnie taki się stał. Atakuje nas z poradników, portali społecznościowych
i z profili coachów. Ale, że bez niego cały wysiłek na marne. Możesz nazwać go
jakoś inaczej, po swojemu, ale wyznaczenie GO jest absolutnie konieczne. Jaki powinien
być ON ? Najprościej rzecz ujmując powinien być SMART ( sprecyzowany,
mierzalny, osiągalny, istotny, określony w czasie). Sztuka wyznaczanie celów to
osobny temat, wiec powróćmy do zagadnienia determinacji. Kiedy ON ( cel) będzie
już wyznaczony, od tej pory traktuj GO
matematycznie, zero-jedynkowo. Po prostu go zrealizuj. Wszelkie
rozkminianie to bezsens. Musisz sobie odpowiedzieć dokąd zmierzasz ZANIM
postanowisz, a kiedy już wiesz gdzie jest miejsce docelowe to sorry, ale słowo
się rzekło i nie ma się co nad sobą użalać.
Nie zawracasz. Idziesz. Biegniesz. Płyniesz. Tak zostało postanowione. TY tak
postanowiłeś!
I jeszcze jedno – myśl o determinacji jak o OSOBIE. Zawsze niech będzie z Tobą . To pewniak, twardziel.
Gdy wymiękasz, ona biegnie krok przed Tobą i nie chce nawet słyszeć o postoju.
Gdy padasz, ona podaje Ci rękę i mobilizuje do dalszego biegu. Nie wierzę, że
nie możesz dotrzymać jej kroku. Kto jak kto, ale TY?
UFAJ SWOJEJ
MAPIE. Zachowaj pewność i wizję celu!
Realizując swoje cele pracujesz na wysokich obrotach. Twój mózg również. Dlatego zrób mu przysługę i nie zarzucaj go wątpliwościami. Wykaż się stanowczością. To Ty tu jesteś prezesem, dyrektorem, szefem… to co Ci podpowiada Twoja jednostka ,,mózgowa” czasem może nie być maksymalnie korzystne, ale wtedy wkraczasz Ty i mówisz halo halo . Mimo wszystko zrobimy tak i tak … bez dyskusji wykonać.
Bądź dla siebie nieco surowym trenerem. Pobijaj własne
osobiste codzienne rekordy. Przede wszystkim dla siebie. Uwierz w 100%, że jesteś na dobrej drodze, i
że dasz radę.
Słyszałeś określenie, że ktoś robi coś „jak po sznurku”, idealnie z planem? Właśnie o ten sznurek chodzi. Trzymaj się go,
niezależnie od pojawiających się trudności lub demotywujących podpowiedzi
płynących z Twojej głowy lub / i może otoczenia.
Jeśli jest ciężko, bierz to na klatę. Tak ma być.
Przekraczasz powoli jakieś-tam granice.
Nigdy nie rezygnuj. Nie szukaj czasem banalnych
wykrętów.
Myśl o sobie proste i mocne rzeczy: „nigdy nie rezygnuję”, „jestem
strasznie zdeterminowany”.
Codziennie jestem lepszy niż ja sam wczoraj.
Pobłażliwość to wróg determinacji. Dlatego trzeba ją ubić szybko i
bezwzględnie
Kojarzysz taką grę w centrach rozrywki – wyskakujące głowy, które trzeba
raz-dwa uderzyć maczugą? Dokładnie ta sama metoda świetnie nadaje się na
pobłażanie samemu sobie. Gdy na Twojej drodze wylezie taka „głowa” – np.
niechciejstwo, pogoda lub wewnętrzny głos „nie dam rady” – ubij te myśli od razu. Nie przyglądaj się im
za bardzo.
Możliwe, że w Twoje głowie lub z otoczenia będą pojawiały się
podpuchy… miliony pomysłów jak nie zrobić tego co sobie założyłeś.
Jeśli mówimy o DETERMINACJI, to ona po takich podpuchach prześlizguje się
jak rozdeptanych ślimakach.W końcu jesteś zdeterminowany. Uparty. I ta satysfakcja, że nie
uległeś. Do roboty według planu i finito. Nie mogę odpuścić, nie chcę odpuścić.
Skoro determinacja to taka twardzielka, trzeba ją karmić mocnymi
emocjami. Nieźle sprawdza się tutaj w tej roli adrenalina czy złość. Często
pojawia się również lęk. Dwa podstawowe zachowania towarzyszące człowiekowi od
zarania dziejów to walka lub ucieczka. Kiedy ktoś lub coś mówi Ci, że nie dasz
rady a TY odpowiadasz ja nie dam rady to patrz. W drodze może towarzyszyć Ci
również lęk. Przed konsekwencjami działania, przed porażką ale i lęk przed
sukcesem. Im mocniejszy akcent emocjonalny tym lepiej dla determinacji.
Na pewno kojarzysz taki stan, gdy coś wnerwi Cię tak bardzo, że
nie umiesz tego schować w środku. Ciało staje się wtedy przedłużeniem umysłu,
chcesz coś kopnąć, trzasnąć drzwiami, roznosi Cię. Wrrr! I
właśnie takie Wewnętrzne Wrrrr genialnie napędza determinację.
Wścieknij się. Na to, że Ci nie poszło tak jakbyś tego chciał! Noszfuck! A następnie
wstań i z jeszcze większą wściekłością ruszaj dalej naprzód. Czasem może
wydawać się, że jesteś bardzo samotny w tych wszystkich zmaganiach. Pamiętaj jednak,
że ZAWSZE jest z Tobą niewidzialna partnerka, determinacja?
Wyobraź sobie, że jest taka, jak Ty chciałabyś/ chciałbyś być. Widzisz to? Jest
silna, pewna siebie i tego czego chce. Idzie po swoje, pewnie krocząc naprzód.
Skąd czerpać paliwo dla determinacji?
Tu niestety musisz pokombinować trochę sam. Każdy z nas jest inny,
więc jedynym źródłem informacji w tej materii jesteś Ty sam.
Wyzywaj sam siebie na mentalny pojedynek .
Gdy
czujesz spadek formy spróbuj stanąć przed lustrem i powiedz gościowi : „ooo nie, nie będę tak zamulać! Cisnę! Mogę.
Chcę. Zrobię to. Choć nie mam siły, zaczynam jeszcze mocniej tupać
w ziemię. To sygnał dla mózgu, że nie jest tak źle, że damy
radę. Warto wykorzystać też zasadę 5 minut, która pomaga pokonać
prokrastynację i zniechęcenie.
Magiczne
właściwości mają też…przekleństwa.
Gdy włączy Ci się czułość dla samego siebie, rzuć wewnętrzne „Weeeź, nie pier**”.
****
Myśl dużo o swoim [celu]
Bądź w 100% pewnym siebie i planu, którym się
kierujesz.
Nie pobłażaj sobie. Podkręcaj i karm swoją
determinację stale.
To Twoja
dobra partnerka i trenerka. Macie ze sobą bardzo dużo wspólnego. Zmierzacie w
tym samym kierunku.
Determinacja to Twoja najwierniejsza sojuszniczka – twarda, nieustępliwa i gotowa biec nawet wtedy, gdy Ty sam padasz z nóg.
W świecie, który mami nas ulotną i kapryśną motywacją, prawdziwa moc tkwi w Twoim „Wewnętrznym Wrrr” i uporze, który potrafi karmić się trudnościami. Przestań negocjować z własnym lenistwem, ubijaj każdą wątpliwość jak irytującą przeszkodę i pamiętaj, że to Ty jesteś szefem tej operacji, a wyznaczony cel to Twój własny, surowy rozkaz. Kiedy poczujesz słabość, nie szukaj wymówek, tylko spójrz w lustro i idź dalej – bo prawdziwa satysfakcja rodzi się tam, gdzie mimo braku sił, nie odpuściłeś ani na krok. Bądź dla siebie surowym trenerem, trzymaj się swojego „sznurka” i udowodnij sobie, że Twoje słowo dane samemu sobie jest święte. Jesteś silniejszy niż Twój najgłośniejszy wykręt, więc wstań, otrzep się i po prostu zrób to, co do Ciebie należy.
Komentarze
Prześlij komentarz