Nie mów mi jak mam żyć, grzeczni już byliśmy.
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć, bo nikt za mnie nie umrze. Dzisiaj będzie o doprawianiu życia wedle własnego uznania, a nie tego czego oczekuje się od nas.
Od najmłodszych lat bombardowani byliśmy oczekiwaniami ze strony rodziców, nauczycieli i innych dorosłych. Bez przerwy ktoś oczekiwał, że będziemy zachowywać się w określony sposób. Mało tego niejednokrotnie były to slogany typu bądź grzeczny, podczas, gdy nawet sami autorzy tego komunikatu nie potrafili jasno określić, co się pod nim kryje. Bo cóż to znaczy być grzecznym? Czy jest jakaś jedna ustalona reguła, która precyzuje bycie grzecznym albo bycie dobrym dzieckiem? Czy oczekiwanie, że wrażliwe dziecko nie będzie okazywać emocji , nie będzie płakać w sytuacji dla niego trudnej, jest dobrym kierunkiem? Czy presja rodziców odnośnie stopni w szkole czy uczestniczenia w wybranych przez opiekunów zajęciach wywiera pozytywny wpływ na rozwój młodego człowieka?
Na etapie dorastania wcale nie jest lepiej. Ponieważ jesteś na moim utrzymaniu i mieszkasz pod moim dachem zachowuj się tak jak mówię. Doświadczyliście takiej sytuacji ? A w życiu dorosłym ? Kiedy ślub, kiedy wnuki, powinieneś kupić lepszy samochód, odkładać na mieszkanie, znajdź lepszą pracę, nie rób tak, rób tak, ten chłopak/ ta dziewczyna jest dla ciebie nieodpowiednia, nie ubieraj się tak, zachowuj się, nie wypada tego czy tamtego, co powiedzą ludzie. Bla bla bla bla bla.... Z dnia na dzień oczekiwania zmieniały swój charakter a my ciągle mieliśmy tylko jedno zadanie- dostosowywać się i realizować oczekiwania. Tak wchodziliśmy po schodach wymagań świata zewnętrznego bardzo często gwałcąc nasze odczucia, pragnienia, przemyślenia. Było to jak owczy pęd. Idziesz tam gdzie idą inni, idziesz tak jak inni. W pewnym momencie orientujesz się, że sam nie wiesz czego chcesz, że całe życie starałeś/ starałaś się wypełniać plan wszystkich dookoła, że Twoje prawdziwe pragnienia, zagłuszone są przez to co powinno się, poddane ocenie zewnętrznej co ludzie powiedzą. A gdzie w tym wszystkim jesteś Ty!? Presja otoczenia i lata nacisków powodują, że bardzo trudno jest wyjść ze schematu wypełniania oczekiwań. Sytuacja może dodatkowo stać się nieprzyjemna, bo dopóki działałeś kierowany wymaganiami innych było jakoś. Teraz, gdy postanowisz odzyskać wolność wyboru i działania wedle swoich reguł, nie będzie już tak różowo . Ponieważ nie wszyscy będą w stanie to zrozumieć czy zaakceptować, możesz narazić się na silniejsze próby manipulacji, wymuszania, szantaże emocjonalne, przykre uwagi, nieprzyjemne komentarze, wykluczenie z grupy, oddalenie się lub wręcz odejście niektórych osób, próby wywołania poczucia winy, litości czy współczucia . Wszystkie chwyty dozwolone bylebyś znowu stał się posłuszny w realizacji oczekiwań. Musisz jednak zdać sobie sprawę, że jeśli przejmujesz wizję świata od innych i żyjesz według tego jak Ci zagrają, to tak jakbyś wlewał wodę do dziurawego naczynia . Rodzice na przykład nigdy nie powinni oczekiwać konkretnych zachowań, warunkując miłość czy akceptację od tego, czy żądania zostaną spełnione. Mogą wymagać szacunku, tak samo, jak dziecku należy się szacunek od dorosłych. Mamy prawo oczekiwać, że kiedy wytłumaczymy dziecko zrozumie dlaczego nie bijemy, nie poniżamy, nie biegamy z gołą pupą po mieście, nie dotykamy gorących przedmiotów, nie dłubiemy w nosie przy stole. Tak wiem, teraz myślisz; no, ale przecież to są oczekiwania. Ja raczej powiedziałabym, że są to pewne normy społeczne, uzasadnione granice, które będą respektowane albo nie. Oczekujemy społecznie, że człowiek nie będzie mordował drugiego człowieka i według mnie jest to oczekiwanie zupełnie racjonalne. Ale oczekiwanie, że człowiek będzie ubierał się w określony sposób, żył według pomysłu innych ludzi, przejawiał określone preferencje seksualne czy religijne, a także wywieranie presji na podejmowane decyzje czy narzucanie jedynie słusznych rozwiązań, ma już zdecydowanie innych charakter. Podobnie sytuacja ma się w kwestii oczekiwań w relacjach ( partnerskich, koleżeńskich ). Nie jest oczywiście tak, że nie można mieć żadnych oczekiwań w związku. Mam prawo oczekiwać, że mój partner będzie mi wierny, że będzie wobec mnie szczery etc. Natomiast oczekiwanie, że zmieni się zupełnie, bo ja tak chcę, będzie robił wszystko lub co gorsza będzie się domyślać, czego mogłabym od niego wymagać, nie ma uzasadnienie i nie jest ok. Ciągłe oczekiwania wobec partnera prowadzić mogą bezpośrednio do rozpadu związku lub co najmniej generować nieustanne konflikty. W żadnych relacjach nie ma przyzwolenia na manipulowanie drugą osobą, szantaż emocjonalny czy warunkowanie uczuć w zależności od spełnienia postawionych wymagań.
Kwestia oczekiwań dotyka również obszaru, gdzie sami sobie stawiamy warunki będące wypadkową oczekiwań osób trzecich czy świata zewnętrznego. Od samego rana potrafimy bombardować się wymaganiami. Oczekujemy ładnej pogody, braku korków w drodze do pracy, wolnego miejsca do parkowania, smacznego obiadu, sprzyjających okoliczności na każdym kroku, udanego spotkania z przyjaciółmi, super wieczornej imprezy, dobrego samopoczucia i humoru itd. itd. Prawda jest jednak taka, że w rzeczywistości doświadczamy dualizmu. Czasami coś idzie po naszej myśli i wtedy jesteśmy szczęśliwi, zadowoleni, a innym razem sprawy nie mają korzystnego obrotu i wtedy mamy do czynienia z zupełnie innymi emocjami. I wtedy oczekiwania prowadzą do rozczarowań.
Czasami przyzwyczajeni do praktyki realizowania wymagań, nie wychodzimy z tej strefy z czystego wygodnictwa i możliwości zrzucenia odpowiedzialności za ewentualne porażki. Jeśli realizuję się wyłącznie jako wypadkowa okoliczności zewnętrznych i oczekiwań innych ludzi wobec mnie, łatwo mi nie brać odpowiedzialności za swoje decyzje zwłaszcza te, które zakończyły się jakimś rodzajem porażki.
Jako przeciwwagę możemy przywołać teorię psychologicznego oporu zwaną teorią reaktancji. Według jej twórcy Jacka Brehma, ludzie reagują oporem na odebranie im swobody działania lub możliwości. Im ważniejsza możliwość działania zostaje im odebrana, im większa swoboda zostaje ograniczona, tym silniejszy powstaje opór. W skrajnych wypadkach wszystko, co w jakimkolwiek stopniu jawi się jako narzucone, jest natychmiast wypierane oporem. Znamy wszak anegdotę o tym, jak na złość mamie można odmrozić sobie uszy. Wiemy też nie od dzisiaj, że owoc zakazany smakuje lepiej. Kiedy ktoś narzuca nam swoją wolę, pojawia się niechęć do źródła zakazu i jednocześnie motywacja do przywrócenia stanu swobody, wolności. Często pojawiające się” nie mów jak mam żyć” doskonale wpisuje się w tematykę wywierania presji i oczekiwań.
Rozwiązaniem wydaje się dążenie do równowagi . Granice przyzwolenia i akceptacji oczekiwania powinno stanowić nasze przeświadczenie, że to co robimy, jakie działanie podejmujemy, jest zgodne z naszymi wartościami, służy nam, jest po prostu z naszej bajki. bez zagłuszania naszych emocji i odczuć. One są doskonałym kierunkowskazem. Nie ma zgody na bycie bezmyślnymi konsumentami rzeczywistości. Nie obawiajmy się powiedzieć stanowczo nie dla odtwórczej egzystencji. Lecząc się z oczekiwań, zwłaszcza tych ,,nie naszych”, otwieramy się na możliwość kreacji. Realizujemy SWOJE cele i SWOJE marzenia. Nie oczekujemy, że ludzie będą tacy jakimi chcemy i praktykujemy akceptację porażek. W ten sposób uczmy się asertywności, mówienia nie. Nie ma jakiś gotowych przepisów na szczęście, trzeba napisać swój własny scenariusz życia i zagrać w nim pierwszoplanową rolę. Naprawdę chcesz przeżyć swoje życie na cudzych warunkach i nie na swoich warunkach ?
Twoje życie nie jest projektem do zaakceptowania przez komitet rodzicielski, sąsiadów czy znajomych – to Twoja jedyna, autorska przestrzeń.
Przestań wlewać swoją energię w dziurawe naczynia cudzych ambicji i wyobrażeń o tym, co „wypada”. Przez lata tresowano Cię do bycia „grzecznym” i dopasowanym, ale cena za ten spokój jest zbyt wysoka: to utrata kontaktu z własnym sercem i pragnieniami. Odzyskiwanie wolności może boleć, może wywołać sprzeciw otoczenia i próby emocjonalnego szantażu, ale to jedyna droga, by w końcu poczuć, że oddychasz własnymi płucami. Nie bój się rozczarować innych, jeśli ceną za ich zadowolenie ma być Twoje nieszczęście i życie „na pół gwizdka”. Masz prawo do własnych błędów, nieszablonowych wyborów i ubrań, które krzyczą Twoją prawdę, zamiast szeptać cudze konwenanse. Wyjdź z cienia cudzych planów, odrzuć rolę statysty w swoim scenariuszu i zacznij w końcu doprawiać życie tak, jak Tobie smakuje najbardziej. Zasługujesz na to, by być sobą – bez przepraszania i bez czekania na pozwolenie, które nigdy nie nadejdzie.

Komentarze
Prześlij komentarz